To było kilka kilometrów szybkiej jazdy po najróżniejszych nawierzchniach: dziurawym asfalcie, asfalcie niedziurawym, płytach betonowych, żwirze, piachy i... Hmm, znacie ten rodzaj drogi, której nie widzicie, ale wierzycie na słowo, że taka gdzieś pod Waszymi kołami się ukrywa?... No, to po takiej też jeździłam :D
To był taki samotny trening, stąd ta szybkość jazdy. Cudowne uczucie pracujących mięśni, moment, kiedy człowiek czuje, tak naprawdę czuje, swoje ciało. Kiedy się poci, a sprawia mu to czystą przyjemność... Przedstawię Wam dzisiaj kilka zdjęć. Jakość niestety jest słaba, wieczór... Tak to jest, jak się nie do końca zna funkcje obsługiwanego aparatu ;-)
Jutro wycieczka na zamek w Besiekierach, mam ponoć 28 km w jedną stronę! Obfotografuję co się da!
Gdzieś te zdj robiła? Jak ładnie <3
OdpowiedzUsuńDwa pierwsze to las na Mikołajówku, ostatnie to Lucjanowo, te okolice...
Usuń