czwartek, 4 lipca 2013

Dzień drugi

Dzisiaj tylko jakieś 35 minut jazdy, za to uczciwej. Jechałam sama, pod wieczór, bo w ciągu dnia słońce prażyło niemiłosiernie, było duszno, parno. A potem kotłowała się po okolicy burza... No, ale w końcu udało mi się wyrwać na przejażdżkę!

To było kilka kilometrów szybkiej jazdy po najróżniejszych nawierzchniach: dziurawym asfalcie, asfalcie niedziurawym, płytach betonowych, żwirze, piachy i... Hmm, znacie ten rodzaj drogi, której nie widzicie, ale wierzycie na słowo, że taka gdzieś pod Waszymi kołami się ukrywa?... No, to po takiej też jeździłam :D

To był taki samotny trening, stąd ta szybkość jazdy. Cudowne uczucie pracujących mięśni, moment, kiedy człowiek czuje, tak naprawdę czuje, swoje ciało. Kiedy się poci, a sprawia mu to czystą przyjemność... Przedstawię Wam dzisiaj kilka zdjęć. Jakość niestety jest słaba, wieczór... Tak to jest, jak się  nie do końca zna funkcje obsługiwanego aparatu ;-)



Jutro wycieczka na zamek w Besiekierach, mam ponoć 28 km w jedną stronę! Obfotografuję co się da! 


2 komentarze:

  1. Gdzieś te zdj robiła? Jak ładnie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa pierwsze to las na Mikołajówku, ostatnie to Lucjanowo, te okolice...

      Usuń